Fotel podologiczny to nie tylko mebel w gabinecie podologicznym

Tagi:

Mam kilka spostrzeżeń dotyczących wyboru fotela podologicznego, z którymi chcę się tutaj podzielić. Przy okazji będzie też o krzesełku dla podologa.
Kiedy odbywałem szkolenia i praktyki podologiczne usłyszałem takie słowa: „Fotel podologiczny nie jest dla pacjenta tylko dla podologa”. Na początku byłem raczej zdziwiony, bo przecież na fotelu podologicznym siedzi pacjent a nie podolog. Nie dociekałem zbytnio i nie pytałem dlaczego tak a nie inaczej. Po prostu pomyślałem wtedy – fotel podologiczny to fotel podologiczny. Jak przyjdzie czas na kupno fotela to na pewno jakiś się znajdzie.

 

Decydując się na otwarcie własnego gabinetu musiałem zacząć szukać wyposażenia – między innymi fotela i krzesła. A że nie miałem zbyt dużo  własnych oszczędności, musiałem szukać nie tylko wsparcia finansowego, ale również wyposażenia w niezbyt wygórowanych cenach.
Po analizie zdecydowałem się na zakup fotela i taboretu Giovanni.
Z opisu producenta wynikało, że jest to to czego potrzebuję. Cena przystępna, fotel sterowany pilotem, ma trzy silniki, ciekawy kolor tapicerki, ładnie obudowany stelaż, podłokietniki i rozsuwane podpórki.
Rzeczywiście po wniesieniu fotela i przystawieniu do niego taboretu wyglądało to całkiem nieźle.
Pojawiają się pierwsi pacjenci. To z wrastającym paznokciem, to z brodawkami, odciskami i pękającymi piętami. Do czasu wszystko mi pasowało, chociaż coś jednak było nie tak.
O ile z większością przypadków dawałem radę, to już przy zabiegach na piętach było gorzej. Myślę sobie pięty, jeden, dwa zabiegi dziennie to da się wytrzymać. Mam fajny fotel to nie powinienem na nic narzekać – przecież sam wybierałem.
Tak, mijał czas a tu jednego dnia trzeba było zrobić więcej zabiegów na piętach. Czuję powoli ból kręgosłupa. Zastanowiłem się dlaczego, przecież jestem młody i raczej wysportowany. Nie powinienem mieć takich objawów.
Wiem, coś jest z wysokością fotela i oparciem taboretu. Mimo iż nie jestem wysokim człowiekiem, to podczas zabiegów na piętach muszę się pochylać. Próbowałem podjeżdżać taboretem opierając swoje plecy na niewielkim oparciu. Wprawdzie trochę mniej wygodnie, ale podczas szkoleń też się tak podjeżdżało pod fotel. Kilka razy się udało, a potem oparcie taboretu się wykrzywiło. Reklamacja uznana, ale takiego samego taboretu już nie chciałem. Pozostał mi do wyboru taboret bez oparcia. Wziąłem go bo trzeba na czymś siedzieć. Taboret bez oparcia to jednak nie jest to co potrzebuje podolog.
Dałem się przekonać do zakupu profesjonalnego krzesła podologicznego.
Kupiłem Bioswing. Takie krzesło było na szkoleniach. Cena wysoka, ale siedzenie komfortowe. Oparcie pewne i stabilne. Siedzenie wygodne i wyważone. Zresztą zamówiłem najniższe krzesło, żeby było mi wygodniej, także przy zabiegach z piętami. To krzesło nie ma porównania z taboretem, który miałem do tej pory.

Fotel Giovanni kolorystycznie nie pasował z krzesłem Bioswing.
Po kilku miesiącach otrzymałem propozycję zakupu innego fotela. Chociaż nie byłem co do tego przekonany, to dałem się namówić na fotel Stella2 od firmy RUCK.
Jakież było moje zdziwienie kiedy podnosząc fotel do pozycji „kołyska” wysokość od podłogi do podpórki na pięty zrobiła się wyższa o ponad 20 cm!
Od razu lepiej się pracuje. Ten szczegół zrobił na mnie ogromne wrażenie. Wysokość fotela Stella2 pozwala mi nawet pracować na stojąco.

Od kiedy mam profesjonalny fotel i krzesło zrozumiałem słowa, że „fotel podologiczny nie jest dla pacjenta tylko dla podologa”. Sto procent racji.
Właśnie dlatego piszę o tym tutaj. Zdaję sobie też sprawę z tego, że moje artykuły czytają osoby różnych środowisk. Nie chciałbym być przez nikogo źle zrozumiany lub posądzony o reklamowanie mojego nowego sprzętu, albo antyreklamę dla Giovanni. Piszę przede wszystkim do tych co stoją przed wyborem wyposażenia własnego gabinetu podologicznego. Mam nadzieję, że moje spostrzeżenia przydają się im w wyborze fotela i krzesła podologicznego.

Chciałbym jeszcze podać kilka wskazówek tym co szukają wyposażenia do własnego gabinetu podologicznego.

  • Kołyska w fotelu to najważniejsza rzecz. Wysokość od podłogi do podnóżka powinna mieć według mnie przynajmniej 130 cm. Tutaj chodzi przede wszystkim o zabiegi na piętach. Wprawdzie można pacjentom zaproponować położenie się na brzuchu i w pozycji płaskiej podwyższyć fotel, ale w takiej pozycji przez dłuższy czas pacjentom nie będzie wygodnie.
  • Praca w parterze. Siedząc na krześle warto by fotel miał możliwość opuszczenia go do minimalnej wysokości. To ważne w niektórych przypadkach z wrastającym paznokciem, albo przy opatrywaniu ran. Jest wtedy lepsza widoczność z góry. Poza tym niskim pacjentom wygodniej siadać na taki fotel.
  • Fotel z silnikiem czy mechanizm hydrauliczny. Osobiście radzę z silnikiem. Hydraulika może zawodzić szczególnie jeśli chodzi o podnoszenie pacjenta siedzącego na fotelu. Podnoszenie silnikami daje również pacjentowi poczucie komfortu.
  • Maksymalne obciążenie fotela jest bardzo ważne. Chociaż sporo pacjentów z problemami kończyn dolnych to ludzie z nadwagą a ich ciężar teoretycznie nie powinien przekraczać 130 kg, to warto pomyśleć o fotelu z mocniejszym udźwigiem. Warto żeby fotel miał jakiś zapas. Moja propozycja to udźwig minimum 170 kg.
  • Pilot nożny jest nie tylko wygodny, ale jest potrzebny. Szczególnie kiedy dwie ręce są zajęte a trzeba obniżyć, podwyższyć lub zmienić pozycję fotela w czasie zabiegu.
  • Kolorystyka tapicerki. Ja wybrałem kolor, który mi się podoba i z którym dobrze się czuję.
  • Regulowane podpórki stóp to rzecz konieczna. W większości foteli podpórki na stopy są regulowane i tak właśnie powinno być. Regulacja długości podpórki potrzebna jest do dopasowania stopy do zabiegu. Swoją drogą pacjent też ma pewną i stabilną podporę pod swoimi stopami. To wygodne i potrzebne.
  • Fotel obrotowy czy nie? Ta funkcja jest konieczna jeśli w gabinecie jest mało miejsca lub gdy chcemy ułatwić np. moczenie stóp w brodziku. Funkcja ta jest również wygodna dla osób mniej ruchliwych i starszych.

A jakie wybierać krzesło?

  • Nie wybierajcie taboretów, a już na pewno takich bez oparcia. Chyba, że taboret ten wykorzystacie do siedzenia dla osoby towarzyszącej np. matki dziecka u którego robiony jest zabieg.
  • Krzesło ma mieć solidne oparcie. Podolog często korzysta z oparcia i dlatego siła jaką używa do tego celu zmusza do wyboru krzesła z porządnym wzmocnieniem oparcia.
  • Rozmiar krzesła to bajer? Nie, to istotna sprawa dla podologów o niskim lub wysokim wzroście, o małych lub większych rozmiarach swojej sylwetki. Dla przykładu podolog o niskim wzroście i małej wadze siedząc nawet na dobrej marki typowym krześle nie koniecznie musi mieć komfortowe siedzenie. W grę wchodzi ucisk na mięśnie podudzia i krążenie. Nawet kręgosłup może być z tego niezadowolony. To samo jeśli na typowym krześle siedzi osoba wyższa lub o większych rozmiarach.
    Dla normalnej sylwetki rozmiar krzesła nie będzie grał większej roli.
  • Krzesło albo taboret musi mieć kółka. To bardzo ważna sprawa. Podczas pracy podchodzę z różnych stron do miejsca zabiegu i dla mnie możliwość przemieszczania się w pozycji siedzącej jest bardzo istotna. Lekko i cicho jeżdżące krzesło albo taboret to „dobra bułka z masłem”.

Gdzie kupić fotel albo krzesło?
Zdecydowanie polecam sklepy specjalistyczne lub firmy dystrybuujące profesjonalne wyposażenie dla podologów.

Czy cena to jakość?
Dziś trudno wywnioskować czy fotel lub krzesło wyprodukowane jest w największej fabryce świata czyli w Chinach, czy jest to produkt europejski. Sugerowałbym raczej skupienie się na produktach europejskich, a konkretnie niemieckich, gdzie podologia stoi na bardzo wysokim poziomie, a znane firmy nie mogą sobie raczej pozwolić na buble.

Moim zdaniem tańsze fotele i krzesła będą przydatne w szkołach, gdzie przeprowadza się jedynie krótkie pokazy i ćwiczenia. Szkoły i uczelnie szukając oszczędności skupiają się raczej na cenie niż na jakości i to jest chyba dla wszystkich zrozumiałe.
Co innego jeśli rozpoczyna się własną działalność podologiczną. Tu trzeba sobie zadać pytanie: czy  stać mnie od razu na droższy fotel i krzesło, czy raczej na początek odrobinę się pomęczyć (choć niekoniecznie) i jak fundusze pozwolą, to zafundować sobie droższy fotel w późniejszym czasie.
Jednego jestem pewny – każdy podolog prędzej czy później będzie pracował na markowym fotelu jednej ze znanych firm podologicznych.
Osobiście mimo że zmieniłem wyposażenie, to tańszy fotel mam zamiar sobie zatrzymać. Z pewnością wykorzystam go jeszcze w późniejszym czasie.

Mam nadzieję, że moje spostrzeżenia na temat foteli i krzeseł przydają się koleżankom i kolegom po fachu.

Jan Cyrulik

 

Proponuję jeszcze podobne artykuły:
Prawie wszystko o cążkach i nożyczkach – Poradnik Podologiczny
Jaką wybrać frezarkę? – rodzaje i różnice w frezarkach
Pilniki czy frezy?
Zastosowanie produktów propolisowych w podologii